domingo 25 de octubre de 2009

Baczyński, Krzysztof Kamil "erotikós" - "erotyk"

erotikós
trad. Lucía Málaga Sabogal

En el arroyo de tu cabello, en el río de tus labios,
en la arboleda opaca como el anochecer
el grito vano
inútil sumersión.

Aún te envolveré en la oscuridad, sí, aún con la rosa nocturna
y pasará el mundo con una rama, un retazo o un gesto,
después se desplomará mudamente, una estela atravesará los ojos
y diré: sin existir - soy.

Aún sumergiéndome en ti, llevándo tu reflejo

en las pupilas o pendiendo tú del párpado cual una lágrima,
oiré en ti el cincel plateado de delfines marinos,
murmurando letargos en la concha de tu cuerpo.

O en el boscaje, donde eres

un abedul, aire blanco

y leche del día,

un bárbaro inmenso,

que lleva mil siglos
brotaré con el murmullo de la arboleda,

ave entre tus ramas.

Dedicatoria:

Un día, pero para la añoranza, un siglo
un gesto, y ya - un desfile de vendavales
un paso, y ya sólo eres

en cada momento - espíritu oculto en el polvo.
(A mi adorada Basia - Krzysztof)


erotyk


W potoku włosów twoich, w rzece ust,

kniei jak wieczór -- ciemnej
wołanie nadaremne,
daremny plusk.

Jeszcze w mroku owinę, tak jeszcze różą nocy
i minie świat gałązką, strzępem albo gestem,
potem niemo się stoczy,
smugą przejdzie przez oczy
i powiem: nie będąc - jestem.

Jeszcze tak w ciebie płynąc, niosąc cię tak odbitą
w źrenicach lub u powiek zawisłą jak łzę,

usłyszę w tobie morze delfinem srebrnie ryte,
w muszli twojego ciała szumiące snem.

Albo w gaju, gdzie jesteś
brzozą, białym powietrzem
i mlekiem dnia,
barbarzyńcą ogromnym,
tysiąc wieków dźwigając
trysnę szumem bugaju
w gałęziach twoich - ptak.


Dedykacja:
Jeden dzień - a na tęsknotę - wiek,
jeden gest - a już orkanów pochód,

jeden krok - a otoś tylko jest

w każdy czas - duch czekający w prochu.

(Mojej najdroższej Basi - Krzysztof)
2 II 1942


original tomado de http://www.baczynski.art.pl/dob/3-D.html
imagen de: http://farm3.static.flickr.com/2281/2266339583_eaa35f6754.jpg

lunes 19 de octubre de 2009

Białoszewski Miron "No sé escribir" - "Nie umiem pisać"

No sé escribir
Miron Białoszewski
  

trad. Lucía Málaga Sabogal
oscuridad y penumbra...
que hay de la chompa vieja?
-sólo eso.



afuera
ya es luego del limon exprimido
nieve



el árbol helado y las estructuras del perfil
no hablan
no susurran



por dónde salir de la palabra?
-----------------
"Obroty rzeczy. Wiersze" PIW, Warszawa 1957


Nie umiem pisać

ciemno tu...
co o szarym swetrze?
— tylko tyle.


na dworze
jest już po cytrynie wyciśniętej

śnieg


drzewo z zimna i struktury kształtu
nierozgadane
nie szumi


którędy wyjść ze słowa?


imagen tomada de: jlasga.blogspot.com
Texto original tomado de:http://miron.art.pl/wiersz,234.htm
Traducción libre inspirada en la traducción de Alhelí Málaga Sabogal.

domingo 20 de septiembre de 2009

Gałczyński, Konstanty Ildefons "Canto sobre los soldados de Westerplatte" - "Pieśń o żołnierzach z Westerplatte"

Canto sobre los soldados de Westerplatte
Konstanty Ildefons Gałczyński
trad. Alhelí Málaga Sabogal
(con algunas pequeñas modificaciones mías)

Cuando se cumplieron los dias
y toco morir en el verano,
directo al cielo de a cuatro iban
los soldados de Westerplatte.

(Y el verano fue tan bello ese año.)

Y asi cantaban:- Oh, no es nada,
que hayan dolido tanto las heridas,
pues cuan dulce es ir ahora
a esos claros celestiales.

(Y en la tierra ese año hubo tanto brezo para hacer ramos.)

En Gdansk estuvimos como muralla,
nos importaron un pito los cañones alemanes,
ahora nos elevamos entre las nubes,
soldados de Westerplatte.

Y aquellos, que buena vista tienen
y oido, al parecer escucharon,
retumbar en las nubes el firme paso
del Batallon Marino.

Y oyeron este canto: - Para
aprovechar el tiempo de sol,
vamos a calentarnos en dias templados
en los brezales paradisiacos.

Pero cuando el viento frio suene
y la tristeza ronde por el mundo
al centro de Varsovia bajaremos,
soldados de Westerplatte.

1939

-----------
"Pieśni i inne wiersze" Krajowa Agencja Wydawnicza, Rzeszów 1993

Pieśń o żołnierzach z Westerplatte

Kiedy się wypełniły dni
i przyszło zginąć latem,
prosto do nieba czwórkami szli
żołnierze z Westarplatte.

(A lato było piękne tego roku).

I tak śpiewali: Ach, to nic,
że tak bolay rany,
bo jakże słodko teraz iść
na te niebiańskie polany.

(A na ziemi tego roku było tyle wrzosu na bukiety.)

W Gdańsku staliśmy tak jak mur,
gwiżdżąc na szwabską armatę,
teraz wznosimy się wśród chmur,
żołnierze z Westerplatte.

I śpiew słyszano taki: -- By
słoneczny czas wyzyskać,
będziemy grzać się w ciepłe dni
na rajskich wrzosowiskach.

Lecz gdy wiatr zimny będzie dął
i smutek krążył światem,
w środek Warszawy spłyniemy w dół,
żołnierze z Westerplatte.

Konstanty Ildefons Gałczyński
1939 r.

sábado 22 de agosto de 2009

Iłłakowiczówna, Kazimiera "A solas" - "Sam na sam"


Kazimiera Iłłakowiczówna
A solas

trad. Lucía Málaga Sabogal

Abrázame y ama... Estamos solos, solos...
...El vendaval recorre los cabellos, el vendaval agita las ventanas...
Tengo las manos frías, acudo a ti junto a las hojas
de jardines desiertos, a ti, y a la miel oscura de tus ojos .

Hasta aquí llegan del ventarrón, las férreas trenzas...
...Cierra la ventana... Ya terminé los conjuros y embrujos dragoniles:
mi dragon se echará formando círculos - extraños arabescos,
rosados como una concha o - si así lo decides - azules.

con enormes patas escamosas, cubrirá como con cubiertas funerarias
todo, lo que alrededor existe - lejanno e innecesario,
todo lo que repica y castañea, silba y hace sonar cadenas,
todo lo que no es una hoja helada o un soplo de viento.


Kazimiera Iłłakowiczówna
Sam na sam

Obejmij mnie, pokochaj... Jesteśmy sami, sami...
...Wicher przebiega po włosach, wicher potrząsa oknami...
Ręce mam zimne, przybiegłam -- jak liść -- z pustego ogrodu
do ciebie, do oczu twoich o barwie ciemnego miodu.

Aż tutaj wieją wichury twardo splecione warkocze...
...Zamknij okno... Skończone zaklęcia i czary smocze:
smok mój ułoży się kołem w dziwaczne snu arabeski,
będzie różowy jak muszla lub -- jeśli każesz -- niebieski,

w ogromne, płetwiaste łapy jak w wieka zamknie pogrzebne
wszystko, co obok istnieje dalekie i niepotrzebne,
wszystko, co dzwoni i szczęka, gwiżdże i brzęczy łańcuchem,
wszystko, co nie jest liściem zziębniętym i wiatru podmuchem.

imagen tomada de: http://www.taringa.net/posts/imagenes/2328372/Criatuas-Mitologicas.html

domingo 17 de mayo de 2009

Baczyński, Krzysztof Kamil "Otoño del 41" - "JESIEŃ 41r"

Escrito a dos años de iniciada la segunda guerra, expresa una tristeza del joven poeta que me conmueve por su intensidad. Espero puedan perdonarme algún error, es un texto algo difícil de traducir.
Lucía

Krysztof Kamil Baczyński

OTOÑO DEL 41

trad. Lucía Málaga Sabogal

Cuando el cuerpo termine de arder, quedarán los ojos
clavos en una cubierta de nubes de ébano.
Saldrá el campanero - rugoso cual la tierra otoñal,
las largas piernas de los ahorcados jalarán cual sogas.

Y el trueno rodará del cielo cual una manzana, y la lluvia
despedazará el río cual una bandada de cuervos
estallará el árbol verde - mi lira triste
Cual un perro aullará tras mi el canto fiel.

Entonces tomen los monumentos y arrojenlos cual piedras
de tiempos muertos al fondo del cielo, al mármol negro de los ríos
y cortenme el brazo atado al trabajo
cual una rama, hasta que fluya de él verdor y sangre.

Que hemos dormido entre los brazos de cadáveres, eso ya lo saben
el perfil de la muerte - quieto y afilado cual un cuchillo.
Que hemos pisado escalones de hermanos, cuerpos negros,
entonces tomen el harapo del cuerpo y arrojenlo junto al desmonte.

Y los ojos arránquenmelos y que rueden lejos
cual balas de plomo - prendan con ellos el viento,
para que silve a través de calaveras blanca - con una llama tan intensa,
hasta que haga ceniza sus corazones - y extraiga de ellos el mundo.


octubre 1941r

JESIEŃ 41r


Gdy ciało się dopali, pozostaną oczy-
gwoździe na wieku z hebanowych chmur.
Wyjdzie dzwonnik - zmarszczony jak jesienna ziemia,
długie nogi wysielców pociągną jak sznur.

I grom się stoczy z nieba jak jabłko, a deszcz
jak stado kruków będzie rzekę szarpał
pęknie drzewo zielone - moja smutna harfa
Jak pies zawyje za mną wierna pieśń.

Wtedy weźcie pomniki i rzućcie jak kamień
czasów martwych w dno nieba, w czarny marmur rzek
i przymarzłe do pracy utnijcie mi ramię
jak gałąź, aż wytryśnie z niej zieleń i krew.

Żeśmy w objęciach trupów spali, to juz znacie
śmierci profil zastygły i ostry jak nóż.
Żeśmy po schodach szli z czarnych ciał braci,
to weźcie szmatę ciała i rzućcie razem- w gruz.

A oczy mi wydrzyjcie i potoczcie dalej
jak ołowiane kule- podpalcie nimi wiatr,
by w czaszki nagie gwizdał - i niech tak się pali,
aż serca wam spopieli - i wyjmie z nich świat.

październik 1941r

martes 5 de mayo de 2009

Tuwim Julian "Noche" - "Noc"

Julian Tuwim
trad. Lucía Málaga Sabogal

Noche
Vendrás de noche. Te quedarás hasta el amanecer
Y me abrazarás suavemente.
Yo te diré: Oh, mi desconocida.
Tú me dirás: Oh, mi anhelado.

Serás mía. Clavaré mis labios
En los tuyos, más rojos que las rosas nocturnas,
Viviré una venturosa locura
desenfrenada,
Pero
algo en mí morirá para siempre.

¡Te besaré con pasión! Me hundiré
En el nudo tembloroso de tu cuerpo,
Y nos dormiremos cansados de gozo
Habiendo olvidado que todo ocurrió.

Nos despertaremos. Un odio pesado
sentiremos sin palabras en las almas sordas
El mal nos brillará en los ojos cual envidia,
Y cual una peña será nuestra tristeza muda.

Pero volverás a regresar de noche. Me abrazarás
dulcemente hasta el amanecer
Yo te diré: ¡Oh, mi desconocida!
Tú me dirás: ¡Oh, mi anhelado!

Julian Tuwim
Noc

Przyjdziesz nocą. Zostaniesz do rana
I otulisz mnie lekko ramiony.
Ja ci powiem: o, moja nieznana.
Ty mi powiesz: o, mój wytęskniony.

Będziesz moja. Ustami się wpije
W wargi twoje, od nocnych róż krwawsze,
Obłąkany szał szczęścia przeżyję,
Ale umrze coś we mnie na zawsze.

Zacałuję się sobą! W pierścieni
Splot drgający zakłuje twe ciało,
I uśniemy rozkoszą zmęczeni
I niepomni, że wszystko się stało.

Obudzimy się. Ciężką nienawiść
W głuchych duszach bez słów poczujemy
Zło nam w oczach zaświeci, jak zawiść,
I jak głaz będzie smutek nasz niemy.

Ale nocą znów przyjdziesz. Do rana
Będziesz słodko mnie tulić ramiony.
Ja ci powiem: o, moja nieznana!
Ty mi powiesz: o, mój wytęskniony!

Poema original tomado de: http://web.pertus.com.pl/~milka/
Foto de Paweł Strykowski, tomada de: http://www.strykowski.net/akty/Pieszczoty_-_kobieta_i_mezczyzna_-_zdjecie_4519.php

Belleza musical